- Naprawdę? - zdobyła się, by zadać pytanie, choć jej nerwy

- A wiesz, co kocham najbardziej? Sposób, w jaki rumienisz się za każdym razem,
- Nie rozumiem, co mówisz.
biło jak oszalałe.
- Moja droga - rzekł spokojnie - proszę się nie unosić. Nie warto. Człowiek, o którym pani mówi, otrzymał wskazówki, że jeśli nadarzy się okazja, może z własnej inicjatywy to wykorzystać. Jednakże nie dostał ode mnie żadnych konkretnych rozkazów. Co do drugiego pytania, to ma pani moje pełne zaufanie.
- Nie. Po to, żebyś się znalazła w moim łóżku. - Posłał jej łobuzerski uśmiech.
daremnie usiłowała wsunąć stopę w podciągnięte zbyt wysoko strzemię. Koń był dla niej za
Zatrzymał się bez słowa za nią.
płomień świecy. Niemądrze robi, zrażając do siebie opiekuna i obrońcę. Jakie ma w końcu
- Och, jesteś zbyt wymagający.
- Wyglądasz przepięknie! - zapewniła go zgodnie z prawdą.
anioł?
Czuł, jak członek w dłoni powoli zaczyna twardnieć. Ujął go pewnie, zaczynając
Poza tym Edward nie był numerem jeden na liście Blaque’a, któremu najbardziej zależało na zgładzeniu księcia Carlise’a lub Jaspera. Po tak długim oczekiwaniu na pewno nie zadowoliłby się zabiciem kogoś, kto jest drugi w kolejce do tronu. Mimo tych uspokajających myśli mocniej zacisnęła palce na pasku torebki.
portierem.


- Właściwie dzisiejszego wieczora. Willow... Pozwól, że

- A niech to diabli - wyszeptał i spróbował wspiąć się odrobinę wyżej. - Do... dobrze. -
- No bo nie jesteś – powiedział blondyn. Krystian zmarszczył brwi, nie bardzo
Z każdą chwilą była coraz bardziej spięta. Wiedziała, że książę domyśla się, co ją łączy z Edwardem. I na pewno tego nie pochwala. Owszem, jest Europejką i arystokratką, ale dyskwalifikuje ją jej zawód. Nie miała wątpliwości, że Carlise uważa ją po prostu za szpiega.

- Naprawdę? Uważasz, że nie mógłbym ci w niczym pomóc, co najwyżej uwieść jak

mogę cię uczesać.
- Nie, nie zapomnę - obiecał.
Albo tylko tak twierdził.

- Powinien więcej uwagi poświęcić pracy nóg, jest po prostu beznadziejna.

Willow robiła wszystko, by nie zobaczył, że się trzęsie.
- Cholera, chciałbym, żebyśmy mieli więcej - westchnął Santos. - Żeby to była oficjalna wizyta. Granie w ciemno przestaje być zabawne, kiedy chodzi o ratowanie własnej dupy.
dwukrotnie zerwać, jednak za każdym razem robił wielką aferę